Hanka i czarodziejski guzik

Pewnego razu podczas sprzątania Hanka znalazła na podłodze pod kuchennym stołem guzik. Guzik był nie byle jaki, duży, jak dłoń dorosłego człowieka. Skąd się tu wziął? Hanka w zamyśleniu kręci głową nad znaleziskiem. Nagle pomyślała: „Wiem! Taki guzik pasuje do jednego tylko płaszcza! Zielonego, jak głębokie lasy i zwieńczonego długą siwą brodą...” 

HankaHanka uśmiechnęła się. Popatrzyła na zegar: Muszę iść do przedszkola po Wojtusia. A kiedy szła przez podwórko, pomyślała: „Dobrze by było, gdyby Wojtuś miał jakiś kącik do zabawy.” I w tej samej chwili guzik wyskoczył z kieszeni. A tam, gdzie się dotoczył, wyrosła piaskownica z huśtawką i sznurkowymi drabinkami!

Oczywiście cud ten nie skrył się przed oczyma wszędobylskiej Sójki. Zaraz wypaplała wszystko burmistrzowi, ale on uważał to za jeden z jej żartów. Dopiero pod wieczór zaczął się zastanawiać, czy jednak nie było w tym trochę prawdy.

Na drugi dzień poprosił Hankę, żeby przyszła do niego do ratusza. Długo obracał w palcach czarodziejski guzik. A potem zaprosił Hankę na spacer po mieście.
– Tu w zimie dzieci mogłyby uczyć się jeździć na nartach – powiedziała Hanka koło łączki u podnóża nartostrady.

Guzik, jakby miał uszy. Wyskoczył z hanczynej kieszeni i łukiem przeleciał nad stokiem. I zaraz wyrosła w tym miejscu szkółka narciarska z wyciągiem dla dzieci.

Czary Hanki z ciekawością obserwowało dużo ludzi, turystów i miejscowych. Był wśród nich też jeden zły chłopiec. Kiedy Hanka rozmawiała z Panem Burmistrzem, nadepnął na guzik i niezauważony przez nikogo z obecnych ludzi – zabrał go i pobiegł do domu. W domu zamknął się w swoim pokoju i zaczął obracać guzik na wszystkie strony, starając się wyczarować skuter. Kiedy nie przyniosło to rezultatów, zaczął na zmianę prosić i rozkazywać.

Myślał, że nikt go nie widział, zapomniał jednak o Sójce. A ona widząc, co się dzieje, zrobiła zdjęcie komórką i posłała rodzicom chłopaka. Rozgniewany Tata wpadł do pokoju syna:

– Ile razy ci mówiłem, że kraść nie wolno!? Natychmiast masz oddać guzik Hance! I przeprosić!!

GuzikI tak się stało. Ale od tego dnia Hanka porządnie pilnuje guzika, żeby móc pomagać wszystkim górskim i podgórskim burmistrzom w tworzeniu bajkowych ścieżek, przygotowywaniu wycieczek na zamki, do pałaców i do uzdrowisk, a także szykowaniu ciekawych atrakcji, jarmarków i zabaw.

Do tego jeszcze znajduje czas na inne rzeczy – zbiera lecznicze rośliny na podkarkonoskich łąkach. Czasem przychodzi tam do niej Karkonosz z pełnym koszykiem grzybów i pytaniem, czy nie chciałaby ugotować tego dnia „kysela”[1].

Wracają weseli, towarzyszy im nie tylko Wojtuś, ale też inne dzieci, które nie mogą doczekać się różnych czarodziejskich niespodzianek, które dla nich zawsze Hanka przygotowuje.



[1] Typowa karkonoska zupa na bazie kwaszonej mąki z grzybami, jajkiem i kartoflami.

Ostatnie aktualności
Złóż sobie puzzle Chcę inny obraz